Pamiętasz jak pierwszy raz jadłeś takie kotlety w restauracji? Te ceny robiły wrażenie większe niż sam kotlet. A prawda jest taka, że elegancko wcale nie oznacza skomplikowanie. Te kotlety faszerowane robię regularnie z normalnych składników ze sklepu za rogiem – i wychodzą jak z najdroższej restauracji.
Ser pleśniowy plus gruszka to połączenie, które brzmi fancy, ale w praktyce działa samo. Nie musisz być szefem kuchni, żeby je zrobić. Nie musisz mieć specjalnych narzędzi. Po prostu trzeba wiedzieć jak.
Dlaczego akurat te składniki?
Ser pleśniowy – brzmi straszne, ale w środku kurczaka zmienia się w kremowy sos. Gruszka dodaje słodyczy i świeżości. Razem robią balans, jakiego nie uzyskasz z żadnych gotowych przypraw.
Większość osób boi się sera pleśniowego. “Za mocny”, “za słony”, “nie lubię”. A w kotlecie? Łagodnieje. Ciepło robi swoje – zostaje tylko delikatny smak i kremowość.
Gruszka nie musi być idealna. Może być nawet lekko niedojrzała – w cieple mięsa i tak zmięknie. Ważne, żeby była twarda przed gotowaniem, bo inaczej rozleci się na papkę.
Co potrzebujesz na 4 kotlety:
- 2 duże piersi z kurczaka (około 600-700g)
- 100g sera pleśniowego (gorgonzola, roquefort – co masz)
- 1 średnia gruszka
- sól, pieprz
- 2 łyżki masła
- ząbek czosnku
- paluszki do szaszłyków

Krok po kroku – żeby nie wypłynął farsz
1. Przygotuj mięso Piersi przekrój poziomo, ale nie do końca – ma powstać “kieszonka”. Rób to ostrożnie, żeby nie przekłuć na wylot. Jeśli się boisz, rób płytsze nacięcia.
2. Przygotuj farsz Sera pokrusz widelcem, ale nie za drobno. Gruszkę obierz i pokrój w małe kosteczki. Wymieszaj razem.
3. Faszerowanie Nadziewaj tylko do 3/4 kieszonki. Za dużo farszuj i wszystko ci wyleci. Zapnij paluszkami albo zwykłymi wykałaczkami. Posoliłeś mięso? Lekko, bo ser już jest słony.
4. Smażenie Masło rozpuszczaj na średniej patelni. Kotlety kładziesz jak masło przestanie się pienić. Każda strona 4-5 minut. Nie ruszasz, nie przewracasz co chwilę.
5. Dokończenie Dodaj czosnek na ostatnie 2 minuty. Kotlety mają być złote, nie czarne.
Najczęstsze błędy – które robią wszyscy
Za dużo farszuj – myślisz, że więcej znaczy lepsze. A farsz wyleci przy pierwszym przewróceniu.
Nie spinasz – paluszki to nie żadne kombinowanie. To konieczność.
Za słone – ser pleśniowy jest naturalnie słony. Dopraw lekko.
Za wysokie ogień – masło się pali, kotlet się przypala, środek zostaje surowy.
Pamiętaj, że faszerowane piersi z kurczaka z serem i szynką robią się podobnie – różnica tylko w nadziewaniu.

Warianty, które działają
Wersja z gruszką z puszki – jak nie masz świeżej. Tylko odsącz dokładnie.
Inne sery pleśniowe – niebieski, camembert. Każdy działa.
Bez gruszki – możesz dodać pokrojone suszone śliwki albo kawałki jabłka.
Z ziołami – tymianek albo rozmaryn w farsz. Tylko odrobina.
Dlaczego to działa
Kurczak sam w sobie jest nudny. Ale jak go faszerujesz, stajesz się praktycznie czarodziejem. Ser pleśniowy topi się w środku, gruszka daje świeżość, a ty masz danie, które w restauracji kosztowałoby ze 40 zł.
Plus – to wcale nie jest trudne. Większość czasu kotlet robi się sam. Ty tylko go faszerujesz i kładziesz na patelnię. Reszta to już fizyka.
Podobnie jak przy kotletach z mielonej piersi indyka z cukinią – czasem trzeba trochę pokombinować z mięsem, żeby wyszło coś więcej niż podstawowe kotlety.
Co jeść z takim kotletem?
Ziemniaki tłuczone z masłem. Albo ryż. Albo po prostu sałatę. Kotlet sam w sobie ma tyle smaku, że dodatki mogą być proste.
Nie kombinuj za bardzo. Kotlet już jest gwiazdą wieczoru.